W ubiegłym tygodniu na S7, inspektorzy warmińsko-mazurskiej Inspekcji Transportu Drogowego zatrzymali do kontroli m.in. ciężarówkę macedońskiego przewoźnika. Po analizie danych pobranych z karty kierowcy i tachografu cyfrowego, funkcjonariusz prowadzący kontrolę nabrał podejrzeń, że kierowca ingerował w urządzenie rejestrujące czas pracy. Samochód skierowano do serwisu tachografów. Szczegółowa kontrola kabiny, rozkręcenie tapicerki i deski rozdzielczej ujawniła dodatkowego okablowanie wraz urządzeniem służącym do wyłączania tachografu w czasie jazdy. Ponadto wykryto, że przerobiony również został nadajnik impulsów zainstalowany w skrzyni biegów. Wobec przedsiębiorcy wszczęte zostało postepowanie administracyjne. Ukarano też mandatem kierowcę. Przewoźnik musiał również pokryć koszt zakupu i montażu nowego nadajnika prędkości, kalibracji tachografu i wszystkich pozostałych prac wykonanych w serwisie.
Wszczęciem postępowania administracyjnego, karą dla firmy przewozowej i mandatem dla kierowcy zakończyła się również kontrola litewskiego przewoźnika przeprowadzona 24 września przez wielkopolskich funkcjonariuszy ITD. Kierowca, aby nie dopuścić do przekroczenia norm czasu prowadzenia pojazdu, przerw oraz odpoczynków, wylogował z tachografu swoją kartę. Tak zamierzał jechać do czasu wykorzystania odpoczynku. Transport realizowany był z Anglii do Rosji, a w ładowni znajdowały się materiały niebezpieczne.




